środa, 5 marca 2014

Hala

To musiał być deszczowy dzień. Albo roztopowy. Nie umiem sobie przypomnieć, tak długo nie wyciągnąłem tej połówki negatywu z kasety.
--
Miejsce, którego niedługo nie będzie. Podobnie jak wielu innych. Niekiedy oglądam zdjęcia, które zrobiłem kilka lat temu, wracam do miejsc, które znam jak własną kieszeń i widzę, ile się zmienia. Miasto z uporem godnym toczącego się walca drogowego dociera tam, gdzie nie chciałem go widzieć. Trudno się z tym pogodzić.

wtorek, 4 marca 2014

Na tyłach aresztu

Na ulicy Kłobuckiej znajduje się areszt śledczy. Jeśli, jadąc od ulicy Bokserskiej, skręci się zaraz za nim w prawo, trafia się tu. Czasem stoi tu przyczepa, czasem skład kontenerów, czasem nie ma nic ponad wszechobecne błoto, ujądającego psa i wiecznie opuszczoną wieżyczkę strażniczą.

wtorek, 28 stycznia 2014

piątek, 22 listopada 2013

Pieczarki

Cztery pieczarki. Przygotuj się na wielki plon!
***
Proszę nie posądzać mnie o kryptoreklamę; zwyczajnie bardzo podobają mi się naczepy tirów pozostawione na noc na parkingach. Takie, które ozdobione są jakąś grafiką, zdarzają się stosunkowo rzadko.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Teren budowy

Zastanawiam się, ile budek strażniczych już w nocy sfotografowałem. Wszystkie mają to swoje małe okienko i telewizor w środku.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Deweloper i 20 tysięcy

Noce były cieplejsze trzy tygodnie temu.
***
Okazuje się, że niedawno stuknęło 20 tysięcy (a nawet zbliża 21) wyświetleń tego bloga. Dzięki!

wtorek, 3 września 2013

Rogacz

Eksploruję Wolę i Bemowo. Najwyższy poziom, na jaki można wjechać. Deszcz i wiatr biją po twarzy, zaraz lunie. Zdjęcie jakby tym wszystkim niewzruszone.

sobota, 24 sierpnia 2013

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Dmuchany

Inny fotograficzny projekt ugrzązł właśnie na etapie wstępnym, więc zrobiłem zdjęcie w nocy. Tak długo nie sfotografowałem nic, co chciałbym obejrzeć na ekranie, że aż zapomniałem, gdzie na dysku zapisują się skany...

sobota, 23 lutego 2013

środa, 23 stycznia 2013

Żółta

Kolorowe budki niewątpliwie tworzą warszawski krajobraz. Są brzydkie, pstrokate, irytująco proste w kształcie i nigdy nie przystają do otoczenia, w którym się znajdują. Trudno przewidzieć, gdzie można się na nie natknąć, choć te, które trwają, z pewnością stoją na bliżej nieokreślonych "szlakach handlowych". Niekiedy jest ich kilka na tej samej, krótkiej uliczce, by gdzie indziej, niczym meteoryt, inna budka w pojedynkę określała rozległą, pustą przestrzeń. Dla mnie te budki to też obraz z dzieciństwa, który powoli ustępuje nowoczesnym osiedlom i biurowcom. Być może są również świadectwem wciąż jeszcze trwającej transformacji gospodarczej i, niegdyś, raczkującego kapitalizmu.