piątek, 16 października 2009

Liście

Kontynuuję proste tytułowanie zdjęć, gdyż na razie nie mam innego pomysłu. Choć i tak chyba "liście" brzmi lepiej niż "gałąź".


Zdjęcie powyżej pochodzi z tej samej rolki filmu, co fotografia zamieszczona w poprzednim poście. Czyli: lewy brzeg warszawskiego odcinka Wisły, okolice budowy Centrum Kopernik, noc.

6 komentarzy:

kuba pisze...

znowu ladne. nocne, nienocne. podobaja mi sie. pomysl o tym co nich jest. to moze byc wazne. nie musi, ale moze.

Karolina pisze...

To nie są liście, ani gałąź. To są kwiaty! Może jestem dziwna, ale jak zobaczyłam to zdjęcie, to jakoś mi się pomyślało od razu o Ofelii, która się utopiła. W rzece. I zdaje się, że miała kwiaty w dłoniach, albo we włosach. A tutaj już nie ma Ofelii, tylko tak złowieszczo same kwiaty zostały. Ale może sobie to wymyśliłam.
Podoba mi się. Nie...
PODOBA mi się. O.

muzk pisze...

mi sie tez bardzo podoba to zdjecie. bardzo delikatne i poetyckie :)

suchar pisze...

Dziękuję za komentarze, to bardzo miłe :) Jak wyzdrowieję to znów pójdę nad Wisłę, a w międzyczasie pewnie podrzucę coś w czerni i bieli, choć kolorowe jedno też jeszcze mam.

Kuba, pomyślę.

Krzyszcz pisze...

Bardzo przyjemna impresja, dopóki jest mała. Gdy ją powiększyć, zaczyna przeszkadzać kompletny brak szczegółów na kwiatach. Cenne jest to, że to coś innego, niż człowiek widzi; bardziej obrazek niż zdjęcie, malunek światłem - o to w sumie w fotografii chodzi :]

Anonimowy pisze...

Liście, które wyglądają jak kwiaty... taki byłby mój strzał...
Anyway... fotografia bardzo ciekawa, kolorowa(!) Me likey :D!